i mm

 

Walka Jakuba z aniołem

Stare notatki z T. Żychiewicza - Rdz 32,23-32

 

1. Kim był przeciwnik Jakuba? W oryginale tekstu określenie jest bardzo ogólne: isz, to znaczy: “mąż”, “mężczyzna” lub “ktoś”.

2. Ta walka nie jest pozorna, przeciwnicy rzeczywiście są przeciwnikami. Ale równocześnie jakub prosi swego przeciwnika o błogosławieństwo. Nie chce go puścić, dopóki nie otrzyma błogosławieństwa. O błogosławieństwo nie prosi się wroga. Tedy przeciwnik nie jest tym wrogiem.

3. Jakub pyta swego przeciwnika o imię. Dla tamtej kultury imię zawiera w sobie pewną wewnętrzną rzeczywistość nazwanego - pytanie o imię nie oznacza “jak się nazywasz?”, lecz o wiele więcej: “kim jesteś? Jaka jest twoja rzeczywistość? wyjaw mi siebie?”

4. Ów ktoś nie wyjawia mu siebie, Jakub nie otrzymuje odpowiedzi. Natomiast dowiaduje się, że w tej walce stał się kimś innym. Otrzymał nowe imię. W swoim wnętrzu, w swej wewnętrznej rzeczywistości nie jest już dawnym Jakubem. W miejsce Jakuba będzie Izrael.

5. Etymologia imienia Izrael jest bardzo niejasna. EL oznacza tu Boga, zaś pień s-r-h znaczy tyle, co “być mocnym”, także “walczyć”. W tej interpretacji byłoby to więc imię teoforyczne: ten, który walczył z Bogiem i był mocny.

6. Istnieją wszakże pokrewne brzmienia, oznaczające “trwać”, “jaśnieć”, “oświecać”, “leczyć”, “być szczęśliwym” - i nie można wykluczyć z imienia Izrael żadnego z tych znaczeń.

7. Z Kim walczył Jakub? Jakub mówi: “widziałem Boga twarzą w twarz”. Zdaje się to sugerować, że w jego zdaniem walczył z Bogiem, a nie z aniołem, czy kimś innym. Sprawa jednak musi pozostać nie rozstrzygnięta do końca i nie dopowiedziana. Może najostrożniej byłoby rzec, że Jakub walczył z mocą Bożą.

8. Nie dowiemy się też w sposób całkowity, o co walczył Jakub. Z tekstu zdaje się wynikać, że przedmiotem jego zmagania było poznanie rzeczywistości Boga i zdobycie Jego błogosławieństwa. Najwidoczniej dla Jakuba nie było ono należne w sposób pewny, musiał o nie walczyć, niemal je wydzierać. Sprawa ta - tak bardzo wewnętrzna nie znalazła w tekście ostatecznego wyjaśnienia. Jakub nie poznał imienia Bożego, nie poznał istoty Bożej, bo nie było to możliwe. Ma jednak świadomość, że stanął twarzą w twarz z Bogiem i raduje się, że ocalał.

9. Autorowi opowieści zależy bardzo na podkreśleniu realności tej przygody Jakubowej. Rzecz nie dzieje się we śnie, dzieje się na jawie, przy zachowaniu pełnej świadomości. Opisując to zmaganie się tekst używa słowa abeq oznaczającego “obsypywanie się piaskiem”.

10. To zawodnicy na arenie obsypywali wzajemnie piaskiem swoje ciała, aby nie mogły się one wyślizgiwać chwytającym dłoniom.

11. Więcej nawet - ów Ktoś, Jakubowy przeciwnik, ugodził go w staw biodrowy. I Jakub kulał. Wygląda to tak, jakby dano mu “stygmat pamięci”. Aby potem, gdy minie czas - który tak wiele zaciera - nigdy nie mógł przypuścić, że coś mogło mu się zdawać. Kulejący Jakub zawsze już musiał sobie zdawać sprawę - ta rzecz stała się naprawdę. Stała się w ciemności i mroku, ale stała się naprawdę, przy pełnej świadomości.

12. Nie mogło być męża fizycznego, ciała, które Jakub mógł uchwycić i rzucić o ziemię. W rzeczywistości mogła to być zupełnie wewnętrzna przygoda Jakuba, jakieś bardziej dojmujące spotkanie czy doświadczenie z Kimś, kto nie jest wrogiem, lecz może być przeciwnikiem dla człowieka walczącego o błogosławieństwo, a także o poznanie Jego rzeczywistości.

PS. Ludzie wolni są często bardzo kulawi... Przemo OP

Oprac. Na podst: T. Żychiewicz, Stare Przymierze, Genesis, Znak 1977.

 

 

 

 


mm